Szczyrk - wspomnienia ze Szczyrku
W tym roku byłam w Szczyrku. Udało mi się wreszcie, po długim okresie wytężonej pracy wyrwać się na urlop. Co prawda nie latem tylko w zimie, ale pomyślałam sobie, że
Szczyrk zimą to jest to czego mi potrzeba. Pojechałam tam pełna nadziei na regenerację i czyste lenistwo. Gdy na dworcu wysiadłam z pociągu, zachwycił mnie widok jaki rozciągał się dookoła. Wszędzie bialutko, ośnieżone szczyty, góralskie domki po śnieżnymi pierzynkami- wszystko to wyglądało jak obrazki z bajki. Dotarłam do pensjonatu Haneczka w którym zarezerwowałam sobie miejsce. Niestety w drugi dzień mojego pobytu miałam pecha i skręciłam nogę, czułam się taka nieszczęśliwa! Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. W pokoju obok zatrzymał się mężczyzna, jak się okazało lekarz, który bardzo troskliwie się mną zajął. Umilał mi czas jak mógł. Pożyczył od właścicieli pensjonatu sanki i woził mnie nimi. Powiedział, że pokaże mi Szczyrk pomimo mojej chwilowej niedyspozycji. Do Warszawy wracaliśmy razem, okazało się, że mieszkamy na tym samym osiedlu. W Szczyrku wypoczęłam i zdobyłam przyjaciela.